treść strony

Aktorstwo w kraju Almodóvara

Ewę Sadowską można dziś podziwiać na scenach Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu, Teatru Komedia w Warszawie oraz na planach filmowych. Studia w Madrycie rozwinęły jej warsztat, języki i artystyczną wrażliwość

  • Studiowanie w innym kraju rozwijają i dodają odwagi

    fot. archiwum prywatne

  • Wyjazd na wymianę studencką to zawsze szansa na poznanie nowych ludzi

    fot. archiwum prywatne

Czy program Erasmus+ jest popularny wśród studentów aktorstwa?
W mojej uczelni, wrocławskiej filii Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, wyjazdy w ramach Erasmusa+ nigdy nie cieszyły się szczególnym zainteresowaniem. Byłam jedyną osobą na roku, która zdecydowała się na studia za granicą. Miałam poczucie, że w pewnym sensie przecierałam szlaki.

Wyjechałaś na Erasmusa w trakcie pandemii. Skąd taka decyzja?
Nauczanie hybrydowe szybko zaczęło mnie nużyć, a że jestem niespokojnym duchem, postanowiłam wykorzystać ten czas konstruktywnie. Znałam już angielski, francuski i niemiecki, więc uznałam, że to dobry moment na naukę hiszpańskiego. Na drugim roku zaczęłam szukać uczelni w Hiszpanii.

Dlaczego zdecydowałaś się właśnie na Real Escuela Superior de Arte Dramático (RESAD) w Madrycie? 
Do wyboru miałam uczelnie w Barcelonie i Madrycie, więc zaczęłam sprawdzać, jak wygląda tam wymiana. Okazało się, że przez kilka lat z mojego wydziału na Erasmusa+ do Hiszpanii nie wyjechał nikt, a jedyną osobą, z którą udało mi się porozmawiać, był student krakowskiego oddziału mojej uczelni, studiujący w Madrycie. To właśnie ta rozmowa przekonała mnie, że hiszpańska stolica daje najwięcej możliwości. Dodatkowo w Barcelonie na co dzień używa się języka katalońskiego, którego nie znałam. Choć aplikowałam też do Salzburga i Barcelony, to Madryt był moim numerem jeden.

Byłaś mocno zdeterminowana! 
Zdecydowanie – uwielbiam podróżować i uczyć się języków w praktyce. Już jako gimnazjalistka brałam udział w wymianie w ramach Comeniusa [poprzednik programu Erasmus+ – przyp. red.] w Turcji, a na osiemnaste urodziny dostałam w prezencie kurs językowy w Nowym Jorku, który okazał się dla mnie przełomowym doświadczeniem. Madryt również nie był mi obcy – wcześniej byłam tam na krótkim wyjeździe i zakochałam się w parku El Retiro, który skojarzył mi się z Central Parkiem. Gdy dowiedziałam się, że RESAD znajduje się tuż obok, nie miałam wątpliwości. We wrześniu 2022 roku wylądowałam w stolicy Hiszpanii.

Poleciałaś sama? 
Na szczęście nie — towarzyszyła mi przyjaciółka, która pomogła mi ogarnąć pierwsze dni na miejscu. Do wyjazdu przygotowywałam się jednak dużo wcześniej: dołączyłam do facebookowych grup dla erasmusowców, 
żeby rozeznać się w kwestii mieszkań. I to właśnie znalezienie lokum okazało się największym wyzwaniem. Rynek najmu bywa bezlitosny, a studenci często są traktowani jak łatwe źródło zarobku. 

Czym zaskoczyły cię studia w Hiszpanii? 
Atmosferą. Madryt to miasto pełne życia, a RESAD jest uczelnią z tradycjami i wyjątkowym klimatem. Szczególnie zapadły mi w pamięć zajęcia El cuerpo en el espacio [ciało w przestrzeni scenicznej – przyp. red.] prowadzone przez znakomitego scenografa José Luisa Raymonda, który przez jakiś czas mieszkał w Polsce. Często nawiązywał do naszego kraju, puszczał muzykę z czasów wojennych, a nawet zwracał się do mnie po polsku. Dużą wartością była też integracja studentów różnych specjalności – dzięki temu zostałam zaproszona do współpracy przy projekcie performatywnym realizowanym na głównej scenie uczelni.

Studiowanie aktorstwa w Hiszpanii bardzo różni się od tego w Polsce?
Hiszpanie podchodzą do zawodu aktora bardziej refleksyjnie – zanim wejdą na scenę, dużo analizują i pracują mentalnie. W Polsce nacisk kładzie się na improwizację i próby. Na RESAD było więcej zajęć teoretycznych, ale też mniej presji i szacunek dla czasu prywatnego. Weekend był świętością, a próby nie odbywały się poza zajęciami. Zobaczyłam, że przy mniejszej liczbie prób można osiągnąć równie dobry, a często bardziej artystyczny efekt – bo jest czas na myślenie, obserwowanie i odkrywanie siebie.

Co zatem najbardziej wyniosłaś z Erasmusa – zarówno artystycznie, jak i prywatnie?
Przede wszystkim nauczyłam się luzu i odpuszczania. Hiszpanie mają w sobie naturalną swobodę, która pozwoliła mi mniej skupiać się na kontroli, a bardziej na odkrywaniu siebie – paradoksalnie właśnie wtedy najbardziej się rozwinęłam, także aktorsko. W Madrycie zapisałam się na boks, a na uczelni mieliśmy zajęcia z szermierki, więc dziś potrafię władać floretem – choć wszystkie komendy znam tylko po hiszpańsku [śmiech]. Te umiejętności być może kiedyś przydadzą się na planie filmowym. 

Równie ważne były doświadczenia kulturalne. Regularnie bywałam w Teatro Español, odwiedzałam muzea, np. Prado czy Reina Sofía. Miałam też czas na rozwój intelektualny i refleksję nad aktorstwem, podczas gdy w Polsce tempo studiów nie pozwalało na pogłębioną lekturę i pracę nad techniką. W Madrycie przeczytałam m.in. książki po hiszpańsku o Michale Czechowie [aktor i pedagog, twórca metody aktorskiej kładącej nacisk na wyobraźnię i ruch – przyp. red.] i technikach aktorskich, które pokazały mi, że w zawodzie trzeba mieć cel, ale też pozwalać sobie na eksperyment. Podsumowaniem była praca semestralna o moich doświadczeniach: wymagająca, emocjonalna, ale bardzo rozwojowa.

Czy równie inspirujące jest dla ciebie hiszpańskie kino?
Podczas mojego pobytu na Erasmusie na dużym ekranie pojawił się dramat Pedra Almodóvara Matki równoległe z Penélope Cruz, który kręcono właśnie w Madrycie. (Przy okazji w tym samym czasie zobaczyłam też The French Dispatch Wesa Andersona – zabawnie było oglądać, jak amerykański aktor Timothée Chalamet mówi po hiszpańsku). Artystycznie ogromnie inspiruje mnie hiszpańska aktorka Barbara Lennie, która również ukończyła RESAD. Zagrała w głośnym thrillerze psychologicznym Krzywe linie Boga, łącząc intensywność emocji z subtelnością warsztatu. Oriol Paulo, reżyser zarówno tego, jak i kilku innych genialnych hiszpańskich thrillerów, stał się moim ulubionym twórcą –  polecam jego nowe produkcje na Netflixie! 

Wspomniałaś o języku hiszpańskim. Czy znajomość języków obcych jest ważna w zawodzie aktora?
Bardzo. Polskim aktorom szczególnie przydaje się jednak niemiecki, bo tamtejszy rynek filmowy daje wiele możliwości. Sama, oprócz wspomnianego angielskiego, francuskiego i niemieckiego, dobrze mówię dziś także po hiszpańsku i włosku. Grałam już w spektaklach po hiszpańsku, a nawet… po turecku. 

Jak obecnie wygląda twoja aktorska codzienność?
Pracuję w Teatrze Lalki i Aktora w Wałbrzychu, gram również w Teatrze Komedia w Warszawie w spektaklu Pasztety, do boju w reżyserii Magdaleny Miklasz. Na początku 2025 roku można mnie było zobaczyć na billboardach w całej Polsce w reklamach Allegro oraz Santandera, który notabene jest bankiem hiszpańskim. Zagrałam także jedną z głównych ról w serialu Sługa Narodu – i co zabawne, moja serialowa mama, czyli Magdalena Popławska, również była na Erasmusie w Hiszpanii, ale nie w Madrycie, a w Barcelonie. Wygląda więc na to, że Erasmus naprawdę łączy ludzi… nawet tych, którzy spotykają się na planie serialu [śmiech].

Pełna filmografia Ewy Sadowskiej. Spektakle z udziałem Ewy Sadowskiej w 2026 r.: bit.ly/49XRYki, bit.ly/4qN75V0

 

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 1/2026: