treść strony

Człowiek ponad algorytmem

AI miała być narzędziem. Dziś staje się architektem zmian. Barbara Domaradzka z Akademii Leona Koźmińskiego kieruje jedynym sojuszem Uniwersytetów Europejskich, który postawił na sztuczną inteligencję

  • Barbara Domaradzka - dyrektorka zarządzająca sojuszu „EUonAIR"

Ewa Kempińska (EK): Wraz ze szkołami wyższymi z całej Europy budujecie sojusz „EUonAIR”, finansowany ze środków Erasmus+, skupiony na rozwoju sztucznej inteligencji. Ty sama ostrzegasz jednak, że AI może nas rozleniwić i zmanipulować. Nie ma w tym sprzeczności?
Barbara Domaradzka (BD): Najbardziej boję się nie samej technologii, lecz bezmyślnego korzystania z niej. AI może uzależniać i stać się zawsze dostępnym cyfrowym towarzyszem, który mówi: „Dobrze zrobiłaś, jesteś świetna”. Cichym przytakiwaczem. Łatwo ulec jego dostępności i nieustannym pochwałom. Nie boję się społeczeństwa niedouczonego. Boję się społeczeństwa zmanipulowanego i leniwego, uwięzionego w iluzji życia łatwiejszego, ale znacznie płytszego. Takiego, które szuka w AI wsparcia i rad, zamiast samodzielnie myśleć i budować prawdziwe relacje. Właśnie dlatego Akademia Leona Koźmińskiego, korzystając z faktu przynależności do „EUonAIR”, realizuje projekt „DELTA – Developing Education&Learning Through AI”. W jego ramach rozwijamy rozwiązania edukacyjne i narzędzia AI dla sojuszu, między innymi model tutora AI. Taki tutor nie może podawać gotowych odpowiedzi ani bezkrytycznie utwierdzać użytkownika, że wszystko robi dobrze. Ma pytać i prowadzić go tak, by sam doszedł do rozwiązania. Rolą uniwersytetów jest zaś dbanie o to, by AI wspierała jakość edukacji, samodzielne myślenie i relacje międzyludzkie.

EK: Jeśli AI może pełnić funkcję tutora, to czy mentoring uniwersytecki nadal ma sens? W czym relacja człowiek–człowiek przewyższa relację człowiek–AI?
BD: Rola mentora może dziś wręcz zyskać na znaczeniu. Jeśli technologia przejmie część powtarzalnych obowiązków dydaktycznych, akademik odzyska czas. Od niego będzie zależało, czy spędzi go w mediach społecznościowych, pójdzie pracować w ogródku, czy przeznaczy go na badania, rozwój i prawdziwą pracę ze studentem. Jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy siebie nawzajem, a w relacji z drugim człowiekiem powinno być miejsce również na krytykę i konfrontację. Dobry mentor potrafi zakwestionować sposób myślenia, postawić wymagania i powiedzieć coś, co niekoniecznie chcemy usłyszeć. Poza tym – AI jest zawsze dostępna: o drugiej w nocy, szóstej rano czy jedenastej wieczorem, natomiast czas, który poświęca ci drugi człowiek, jest czymś unikatowym. Najlepszym dla mnie dowodem był mój dziadek, który był profesorem belwederskim, a jego kariera naukowa była silnie związana z Instytutem Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, w którym przez ponad trzy dekady pełnił funkcję profesora zwyczajnego. Miał setki magistrantów, ponad czterdziestu doktorantów i wielu habilitantów. Kiedy wracałam ze szkoły, widziałam, jak siedzieli wokół niego i słuchali. Miał dla nich czas. Czytał gazety i wycinał artykuły specjalnie dla konkretnych osób: o rynku pracy, migracjach rodzinnych czy uchodźczych. Wiedział, czym się zajmują. Polecał im książki, teksty i nowe kierunki poszukiwań.
Tego AI nie daje – możliwości konfrontowania własnych myśli z człowiekiem, który zjadł zęby na danej dziedzinie, nadal się uczy i potrafi ocenić wiarygodność źródeł. Technologia nie zastąpi lat edukacji, wiedzy i doświadczenia. Nie zastąpi też człowieka, który potrafi cię zainspirować i powiedzieć: „Idź dalej, stać cię na więcej”.

EK: Skoro AI nie zastąpi człowieka, dlaczego stała się osią sojuszu, który chce zmienić sposób, w jaki europejskie uczelnie uczą, zarządzają i współpracują?
BD: „EUonAIR” to skrót od „European University on AI in Curricula, Smart UniverCity and (Return) Mobility”. Sama nazwa pokazuje, że nie chodzi nam wyłącznie o nauczenie studentów obsługi nowych narzędzi. Chcemy zmienić sposób funkcjonowania uczelni na głębszym poziomie.Zaczynamy od kształcenia. AI już dziś zmienia zarządzanie, socjologię, biotechnologię czy zieloną transformację. Nie chodzi jednak o to, żeby student wpisał do ChatGPT: „Napisz mi pracę licencjacką”. Młody człowiek ma wiedzieć, jak tworzyć polecenia, grafiki i symulacje, ale także kiedy narzędziu nie ufać i jak sprawdzać jego odpowiedzi. 

Jednocześnie zmienia się sama uczelnia. Przebudowujemy programy, sylabusy i ofertę edukacyjną. AI wchodzi do administracji i codziennej pracy akademików. Ta zmiana nie zatrzyma się na kampusie. Student zabierze nowe kompetencje do pracy, codziennego życia i relacji z bliskimi. Pokaże innym, jak korzystać z AI świadomie, zamiast bezkrytycznie przyjmować wszystko, co podsuwa ekran. Nie chodzi więc ani o straszenie technologią, ani o padanie przed nią na kolana. Student powinien wiedzieć, gdzie są jej granice, jak weryfikować odpowiedzi i jak nie rezygnować z samodzielnego myślenia. W centrum nadal musi pozostać człowiek.

EK: Akademia Leona Koźmińskiego jest jedyną polską uczelnią prywatną, która przewodzi sojuszowi Uniwersytetów Europejskich, i jedną z dwóch polskich uczelni w tej roli. Dlaczego europejskie uczelnie oddały ster właśnie Koźmińskiemu?
BD: Może po prostu dlatego, że pomysł narodził się u nas [śmiech]. Jego inicjatorkami były prof. Izabela Grabowska i prof. Aleksandra Przegalińska, prorektorka do spraw innowacji i sztucznej inteligencji. Wszystko zaczęło się od wspólnej wizji metawersum [współdzielona wirtualna przestrzeń cyfrowa, w której użytkownicy mogą się spotykać i działać za pomocą awatarów – przyp. red.], w którym studenci mogliby korzystać z wirtualnej mobilności i zdobywać międzynarodowe doświadczenia niezależnie od miejsca studiowania. Za zgodą rektora inicjatorki zaczęły budować konsorcjum i przygotowywać wniosek do konkursu na sojusze Uniwersytetów Europejskich w programie Erasmus+. Od początku stawialiśmy na sprawdzonych partnerów z wcześniejszych projektów. Chcieliśmy połączyć uczelnie silne w obszarze innowacji i sztucznej inteligencji, a jednocześnie reprezentujące różne części Europy. Tak powstał zespół, w którym partnerzy się uzupełniają i wnoszą odmienne perspektywy. Ważna jest dla nas również obecność w sojuszu uczelni z Ukrainy. To naturalnie wpisuje się w wartości Unii Europejskiej, takie jak demokracja, równość szans i budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

EK: „EUonAIR” tworzy dziesięć uczelni z różnych krajów. Jak sprawiasz, by nie były tylko grupą partnerów pod jednym logo, lecz sojuszem, który działa wspólnie?
BD: Jestem dyrektorką zarządzającą sojuszu i reprezentuję wszystkich partnerów przed Komisją Europejską. Mam mandat, by mówić ich wspólnym głosem. W praktyce jestem jednocześnie strategiem, mediatorką i dyplomatką – stale poruszam się między polityką, relacjami i interesami poszczególnych uczelni. Sojusz nie powstał po to, by zbudować kolejną zamkniętą elitę.
Szkoły różnią się między sobą, każda przychodzi do konsorcjum po coś innego. Jedna szuka prestiżu, druga wspólnych programów, trzecia widzi w nim szansę rozwojową albo finansową. Pytam więc partnerów wprost: po co tu jesteście, co jest dla was ważne, co chcecie zyskać? A potem próbuję połączyć te kropki. Najtrudniej robi się wtedy, gdy wspólne wartości zderzają się z interesem instytucji. Sojusz łączy uczelnie publiczne i prywatne o odmiennym modelu działania, infrastrukturze i akredytacjach. 

Dla instytucji o najwyższej renomie taka współpraca bywa wyzwaniem, dla innych – impulsem do awansu. Uczelnie różnią się też prędkością działania. Za opóźnieniem może stać biurokracja, system bankowy, zmiana rektora albo procedury, na które zespół nie ma wpływu. Dlatego odwiedzam partnerów i sprawdzam, jak ich uczelnie działają od środka. Wtedy łatwiej odróżnić brak zaangażowania od przeszkody systemowej. Pomagają mi też języki. Kiedy przechodzę na język partnera, poziom zaufania natychmiast się zmienia. W Polsce zbyt łatwo zatrzymujemy się na angielskim. Tymczasem francuski, o którym mówi się, że jest już językiem umarłym, otworzył mi wiele drzwi.

EK: Przyznając środki na sojusz, Komisja Europejska doceniła „EUonAIR” za inkluzywne i etyczne podejście do sztucznej inteligencji. Zacznijmy od etyki. Takie deklaracje dobrze wyglądają we wniosku grantowym, ale kto w praktyce pilnuje, żebyście nie przekroczyli etycznej granicy?
BD: Nad projektem czuwają międzynarodowa rada doradcza oraz ekspert do spraw etyki z Harvardu. Ten ostatni jest takim naszym Gandalfem – pilnuje, żebyśmy nie zboczyli z właściwej drogi. Wypracowaliśmy też wspólne wytyczne dotyczące korzystania z AI, oparte na doświadczeniach uczelni sojuszu. Musieliśmy pogodzić różne regulacje, praktyki i bariery, a potem uzgodnić wspólne zasady.

EK: Drugim filarem jest inkluzywność. Jak sprawić, by transformacja nie służyła tylko tym, którzy już dziś mają najlepszy dostęp do międzynarodowej edukacji?
BD: Dla mnie inkluzywność edukacji zaczyna się od pytania: Kto dziś nie może w niej uczestniczyć i czemu? Jedną z odpowiedzi ma być MyAI University – wirtualny kampus tworzony przez uczelnie sojuszu. Student będzie mógł wybierać kursy partnerskich uniwersytetów, uczestniczyć w zajęciach i poznawać ich społeczności bez konieczności wyjazdu. To szczególnie ważne dla osób, które nie mogą podróżować ze względów zdrowotnych, finansowych czy politycznych. Będzie można odwiedzić choćby cyfrowy odpowiednik ukraińskiej uczelni. Nie chcemy jednak projektować kampusu bez studentów. Dlatego pytamy ich o potrzeby i obawy, a rada studentów testuje rozwiązania i współtworzy tę przestrzeń.

EK: Za cztery lata skończą się pieniądze na sojusz. Co musi przetrwać, by „EUonAIR” nie miał daty ważności?
BD: Narzędzia nie wystarczą. Ważne będą nowe programy kształcenia, formy mobilności i wspólne badania, ale prawdziwą miarą sukcesu będzie to, czy zmienią się same uczelnie: sposób, w jaki uczą, zarządzają, słuchają studentów i reagują na świat. Powinniśmy przestać traktować takie projekty jako źródło prestiżu, pieniędzy i publikacji. Transformacja wymaga odwagi: wybierania inicjatyw zgodnych ze strategią, stawiania na jakość i uczciwej oceny własnych procesów. Cztery lata finansowania nie wystarczą, by przeprowadzić pełną zmianę. Prawdziwy sukces „EUonAIR” poznamy dopiero później – po tym, czy uczelnie nadal będą działały inaczej. Jeśli razem z grantem skończy się zmiana, to znaczy, że żadnej zmiany nie było.

*Barbara Domaradzka – menedżerka, trenerka i historyczka sztuki, która z energią łączy kulturę, edukację i biznes. Jako dyrektorka zarządzająca sojuszu „EUonAIR" z ramienia Akademii Leona Koźmińskiego spina współpracę europejskich uczelni, pilnuje strategii i przekuwa ambitne idee w konkretne działania. Ma analityczny umysł, dyplomatyczne wyczucie i świeże spojrzenie 
– a do każdego projektu wnosi odrobinę twórczego szaleństwa

EUonAIR” to europejski sojusz uczelni koordynowany przez Akademię Leona Koźmińskiego. Tworzą go partnerzy z Polski, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Litwy, Luksemburga, Grecji, Chorwacji i Ukrainy, a także instytucje stowarzyszone z Włoch, Szwajcarii i Estonii. Projekt jest realizowany w latach 2025–2029, a jego budżet wynosi 14,4 mln euro z programu Erasmus+. Więcej informacji o sojuszu.

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 3/2026: