treść strony

Erasmus+ gra zespołowo

Od szkolnych boisk po uniwersytety trzeciego wieku – najciekawsze mecze rozgrywają się z dala od wielkich stadionów. Sport w projektach Erasmusa+ uczy współpracy, empatii i budowania relacji

  • Żonglerka dla seniorów w AWF Katowice

    fot. AWF Katowice

  • AWF we Wrocławiu organizowała liczne warsztaty

    fot. AWF Wrocław

  • Sport uczy budowania relacji

    fot. SP 3 w Piasecznie

  • Lekcje doradztwa zawodowego na stadionie piłkarskim

    fot. Towarzystwo Sportowe IRON MAN

Spora część czerwca i lipca upłynie pod znakiem mundialu. Piłkarskie święto co cztery lata zmienia krajobraz: pojawiają się flagi na balkonach, kolejki po chipsy, a puby wypełniają się kibicami. Futbol, mimo braku wielkich sukcesów naszej reprezentacji, wciąż uchodzi w Polsce za sport narodowy. Dajemy się wciągnąć w spektakl i na kilka tygodni żyjemy rywalizacją drużyn z całego świata.

Ale równie ciekawe rzeczy dzieją się z dala od wielkich stadionów i kamer – na mniejszych boiskach, wśród ludzi, którzy wcześniej się nie znali. Tam sport bywa pretekstem do spotkań, pomaga też w nauce czy wyborze zawodowej drogi. Okazuje się narzędziem integracji, aktywizacji i budowania wspólnoty.

Taką perspektywę pokazują projekty programu Erasmus+. Choć realizowane w różnych sektorach i opowiadające o różnych światach, wszystkie spotykają się w tym samym miejscu – tam, gdzie sport przestaje być tylko współzawodnictwem, a staje się wspólnym językiem.

Football3, czyli mecz bez sędziego


Weźmy dzieciaki z pierwszych klas podstawówki. Nie wszystkie wiedzą jeszcze, jak gra się w piłkę nożną, dlatego zasady ustalają same. Jeden chłopiec proponuje, by liczyły się tylko gole strzelone prawą nogą. Inny protestuje: „Jestem lewonożny, to nie fair”. Dziewczynka dodaje: „Bramki strzelone przez dziewczyny powinny liczyć się podwójnie”. Ktoś inny się oburza, bo skoro drużyny są mieszane, nie powinno się faworyzować żadnej płci.

To nie fikcja, lecz prawdziwe dylematy i fragmenty rozmów przed- i pomeczowych prowadzonych przez dzieci w wieku od siedmiu do dziewięciu lat, które uczą się piłki nożnej metodą Football3. – Ta trójka oznacza trzy etapy gry: najpierw dzieci ustalają zasady, potem rozgrywają mecz, a na końcu rozmawiają o tym, co wydarzyło się na boisku – wyjaśnia Arkadiusz Mierkowski ze stowarzyszenia Trenuj Bycie Dobrym, które szkoli w tej metodzie nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej.

W Football3 nie ma sędziego. Jego rolę częściowo przejmuje nauczyciel-mediator, który wspiera rozmowę między uczniami. – Poza rozwojem fizycznym metoda wzmacnia kompetencje społeczne i emocjonalne. Dzieci same muszą dojść do porozumienia, a przy okazji rozmawiają o równości, wykluczeniu i szacunku – mówi Mierkowski.

Metoda przywędrowała do Polski z Kolumbii. Dzięki programowi Erasmus+ rozpowszechnia ją stowarzyszenie Trenuj Bycie Dobrym, które wydało polski podręcznik Football3. Korzysta z niego wielu nauczycieli szkół podstawowych. – Dzieci coraz lepiej rozumieją, że muszą znaleźć wspólny język, bo nikt nie rozstrzygnie sporu za nie – zauważa A. Mierkowski. Może właśnie dlatego podczas turniejów rozgrywanych tą metodą po końcowym gwizdku niemal nikt nie płacze.

Żonglerka dla seniorów


Płakali za to (ale ze śmiechu!) uczestnicy projektu „Będziesz mógł więcej”, który Akademia Wychowania Fizycznego (AWF) w Katowicach zrealizowała dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Bo Erasmus+ stawia także na aktywność fizyczną najstarszych. W ramach projektu dotyczącego aktywizacji sportowej seniorów zaproponowano im żonglowanie. – Pierwsza reakcja była taka: „Pani chce nas zapisać do cyrku?” – śmieje się koordynatorka projektu prof. Izabela Zając-Gawlak z katowickiej AWF. Jak mówi, za pomysłem kryje się konkretna wiedza o aktywności osób starszych: – Żonglowanie poprawia koordynację, równowagę, pamięć i szybkość reakcji.

Na początku seniorzy ćwiczyli proste ruchy dłoni. Potem dochodziły kolejne elementy. – Od razu widzieli postępy i to dawało im motywację – opowiada prowadząca zajęcia. 

Ale projekt przyniósł coś jeszcze: poczucie sprawczości. Seniorzy zaczęli prowadzić warsztaty dla dzieci, odwiedzać przedszkola, organizować pokazy dla innych grup. – Oni naprawdę poczuli, że mogą uczyć innych – mówi prof. Zając-Gawlak. I nagle, wydawałoby się, niewielka aktywność ruchowa okazała się narzędziem nie tylko rehabilitacji, ale też wychodzenia z samotności.
Flying – rozłożyć skrzydła

Poczucie izolacji dotyka nie tylko seniorów – towarzyszyło także uczniom w czasie pandemii. – Zamknięci w domach, spędzali dużo czasu przy telefonach i tracili codzienny kontakt z rówieśnikami – mówi Katarzyna Płaskocińska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 3 im. Tadeusza Zawadzkiego „Zośki” w Piasecznie. 

Tak narodził się projekt „Odbudowywanie relacji społecznych przez naukę języków i sport”. Uczniowie i nauczyciele wyjeżdżali do Turcji i Hiszpanii, uczestniczyli tam w zajęciach sportowych, poznawali rówieśników z innych krajów. – Dzieci przygotowały prezentację tradycyjnych polskich gier i zabaw sportowych, a nauczyciele wychowania fizycznego brali udział w kursie o tym, jak zachęcać dzieci do aktywności na świeżym powietrzu – opowiada koordynatorka projektu. Z wyjazdów jest bardzo zadowolona: – Postawiliśmy mocno na sport, uczniowie zaczęli osiągać sukcesy. 

Po powrocie szkoła zaczęła też mocniej łączyć naukę angielskiego z ruchem. W młodszych klasach nauczyciele korzystają z metody Total Physical Response. – Kiedy uczymy się słowa flying, dzieci rozkładają ręce jak ptak skrzydła w locie – tłumaczy K. Płaskocińska. – Dzięki ruchowi łatwiej zapamiętują obce zwroty.

Najważniejsza zmiana dotyczyła jednak relacji. – Mamy więcej wspólnych doświadczeń. Sport przestał być dodatkiem do edukacji, a stał się sposobem odbudowywania wspólnoty – podkreśla wicedyrektorka.

Jak zostać sportowym influencerem


A gdyby tak lekcję przenieść z klasy na stadion piłkarski? Dla wielu uczniów szkół branżowych to marzenie spełnione. Dzięki projektowi „Innowacje w orientacji zawodowej” grupa siódmoklasistów spędziła dzień na stadionie Śląska Wrocław. Odwiedziła salę konferencyjną dla dziennikarzy, spotkała się z rzecznikiem prasowym klubu, zajrzała do stadionowej restauracji, gabinetu fizjoterapeuty i do techników odpowiedzialnych za oświetlenie i nagłośnienie. Nie była to jednak wycieczka kibicowska, lecz lekcja doradztwa zawodowego.

– Chcieliśmy pokazać dzieciakom, że sport to nie tylko piłkarze, bo na stadionie pracują bardzo różni ludzie – mówi Rafał Nocoń, wiceprezes Towarzystwa Sportowego Iron Man i koordynator projektu dla uczniów kończących szkołę podstawową.

Wizyty na boiskach piłkarskich (oprócz stadionu Śląska Wrocław warsztaty odbywały się również na Widzewie i Cracovii) zastępują uczestnikom przedsięwzięcia tradycyjne zajęcia z zakresu rynku pracy. W trakcie wycieczek pod okiem doradców zawodowych uczniowie poznają kolejne obszary: media, gastronomię, medycynę sportową, ochronę i technikę stadionową. – Mogą się dowiedzieć, jak pracują stadionowi spikerzy i dziennikarze sportowi, jak robi się piłkarzom masaż, jakie potrawy podaje się po meczu – opowiada Nocoń. – Najwięcej pytań jest zwykle o nowoczesne media: jak zostać influencerem sportowym, kto prowadzi TikToki klubów, jak wygląda praca w social mediach. Stadion działa jak magnes. Gdybyśmy zabrali ich do zwykłej fabryki, nie byłoby takich emocji.

Po kilku godzinach uczniowie wracają do szkoły z czymś więcej niż klubowymi gadżetami. – Dostają konkretny obraz rynku pracy. I nagle okazuje się, że sport może być początkiem zawodowej drogi także dla tych, którzy nigdy nie zostaną Robertem Lewandowskim – uważa Nocoń.

Złap wiedzę w locie


Warsztat zawodowy można rozwijać także na sportowo. Przekonali się o tym nauczyciele akademiccy oraz studenci, którzy w przyszłości będą pracować z dziećmi w wieku 5–10 lat, uczestniczący w projekcie „Learning by Moving!”. Podczas szkoleń uczyli się, jak prowadzić zajęcia z polskiego czy matematyki z wykorzystaniem ruchu. Jak to wygląda w praktyce? Przenosimy się na salę gimnastyczną. Dzieci podają sobie kolorowe piłki. Na jednej widnieje litera „W” – dziecko, które ją złapie, wymyśla słowo na tę literę. Na innej jest trójka – trzeba szybko wykonać odpowiednią liczbę ćwiczeń zgodnie z tą cyfrą. Bardziej przypomina to zabawę niż lekcję, ale o to chodzi. – Chcemy pokazać, że ruch powinien wspierać proces dydaktyczny – mówi dr Sara Wawrzyniak, koordynatorka projektu z AWF we Wrocławiu. 

Reakcja nauczycieli akademickich i studentów z kilku krajów Europy, którzy wspólnie realizowali projekt, była entuzjastyczna. Powstały scenariusze zajęć, materiały edukacyjne i zestawy ćwiczeń wykorzystujących ruch nie tylko do nauki podstawowych przedmiotów szkolnych, ale też języków obcych czy kształtowania kompetencji społecznych.

To kilka przykładów projektów, które pokazują, że sport w programie Erasmus+ nie kończy się na rywalizacji. Staje się sposobem na to, by być razem i przyswajać wiedzę. Najważniejsze zwycięstwo często nie polega na strzeleniu gola, lecz na tym, że po końcowym gwizdku nikt nie zostaje sam.

Projekty i inicjatywy w ramach programu Erasmus+ wspomniane w materiale:

 

Zainteresował Cię ten tekst?
Przejrzyj pełne wydanie Europy dla Aktywnych 2/2026: